FORUM MODELARZY KARTONOWYCH   
Regulamin i rejestracja regulamin forum  jak wstawiac grafike, linki itp do wiadomosci grafika i linki w postach

FORUM GŁÓWNE
Modele kartonowe, ich budowa, technika, problemy, recenzje, nowości oraz wszystkie tematy związane z Naszym Hobby :-)


Projekt Grupowy:  50 lat Małego Modelarza  
Na tapecie:  Akcja sprzątania forum. W czynie społecznym, bez nagród i medali :>  
Na tapecie:  Projekt 50 lat Małego Modelarza - apel o uzupełnienie brakujących zdjęć.  


 Działy  |  Tematy/Start  |  Nowy temat  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Widok ze stronicowaniem  |  Zaloguj się   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
22-09-21 19:59  [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

HMAS Sydney był australijskim lekkim krążownikiem typu Leander. Został zbudowany w Wielkiej Brytanii w stoczni Swan Hunter & Wigham Richardson w Newcastle i początkowo miał nosić nazwę HMS Phaeton. Stępkę położono 8 lipca 1933 roku a wodowanie odbyło się 22 września 1934 r. Oficjalnie jego nazwę zmieniono kiedy Australia zawarła umowę dotyczącą finansowania jego budowy 15.05.1934 r. (czyli w trakcie prac). Zastąpił on stary, wysłużony krążownik HMAS Brisbane pierwszowojennego typu Town. Złomowanie HMAS Brisbane miało się odbyć w Wielkiej Brytanii, więc to na nim przypłynęła większa część początkowej załogi Sydney'a. Stary krążownik osiągnął Portsmouth 12.07.1935, 4 dni przed rewią w Spithead z okazji 25 rocznicy objęcia tronu przez króla Jerzego V i miał okazje przepłynąć wzdłuż okrętów przygotowanych do tej uroczystości.

16.07 HMAS Sydney wyszedł na próby prędkości na których osiągnął w przybliżeniu 33 węzły. 24.09 wyszedł na ostatnie próby po których oficjalnie przejął dowództwo jego pierwszy kapitan, John FitzGerald, który co ciekawe był Irlandczykiem. Dwa dni później dotarł do Portsmouth i następnego dnia (27.09) został oficjalnie przyjęty do służby. 2.10 zamontowano na nim katapultę lotniczą, która była ostatnim większym brakującym podzespołem. Przez kolejne tygodnie okręt pobierał zapasy, docierali na niego odpowiedni specjaliści, przeprowadzano kolejne próby, kalibracje sprzętu i podstawowe ćwiczenia. 29.10 Sydney opuścił Portsmouth i rozpoczął rejs do Australii. Już 2 dni później został przekierowany do Gibraltaru w związku z włoską inwazją na Etiopię.

Model kartonowy HMAS Sydney został wydany przez Bumażnoje Modelowanie. Autorem tego opracowania jest Igor Kuniejewskij. Poza bardzo ciekawą historią podoba mi się jego sylwetka oraz kamuflaż. Jakiś czas temu postanowiłem go skleić. Poza modelem nabyłem także cały zestaw dodatków: laserowy szkielet, lufy i blachy fototrawione. Trafił mi się nieco wybrakowany zestaw blach, ale na szczęście ubytki dotyczą tylko drabinek które będzie łatwo zastąpić. Model planuję kleić jak zawsze - dokładając lub przerabiając trochę rzeczy od siebie. Na początek tradycyjnie zdjęcia okładki, arkuszy i dodatków.



Zebrałem też trochę materiałów o tym okręcie: Profile Morskie, kilka numerów Modelarstwa Okrętowego które prezentują podzespoły które można na nim znaleźć lub niewiele się od nich różniące oraz książkę Wesa Olsona o HMAS Sydney. Jest to jedyna książka jaką znalazłem która opisuje całość służby okrętu i na jej podstawie ją opisuję. Za to książek o jego zatopieniu jest chyba z 5, jeśli nie więcej. Mam też kilka linków do zbiorów zdjęć okrętu jak i jego modeli.



Pierwszy rzut oka na wycinankę nie zachęca. Kolejny też :D Model wygląda tak, jakby przygotowywały go 2-3 osoby które niespecjalnie się pomiędzy sobą kontaktowały. Elementy mają 3 różne grubości czarnych obrysów, a niektóre elementy nie mają ich w ogóle. Już na etapie przeglądania zauważyłem parę drobnych brakujących elementów (za mało polerów). Drukarnia też się nie popisała i są drobne niedociągnięcia też w tym względzie. Szczegółowość modelu jest średnia, ale na oko może być w sam raz. Na plus można liczyć bardzo ładne rysunki w instrukcji (zdjęcie poniżej) oraz podłużne podziały blach na całym kadłubie. Szkoda, że zabrakło poprzecznych.



Kolejnym problemem który zauważyłem jest to, że deskowanie pokładów sięga do samej burty. Brakuje tego odcinka pomiędzy burtą a deskami który jest blachą pokładu. Nooo... właściwie to jest, ale ktoś go z rozpędu wydrukował go na drewniano (zdjęcie poniżej). Początkowo planowałem tylko go odciąć i uzupełnić z zapasu koloru pod kolor kamuflażu, ale ZBiG i Radzias namówili mnie, żebym przerobił w nim pokład jak kiedyś w HMS Dreadnought. Tak też zrobiłem i mam go już prawie gotowego do wydrukowania. Oczywiście krawędzie będę musiał uzupełnić z zapasu koloru. Kolejnym ciekawym problemem jest pokład nadbudówki rufowej. W wycinance jest bez deskowania, w Profilach Morskich deskowanie ma. Nie udało mi się niestety znaleźć żadnego zdjęcia Sydneya które byłoby na tyle wyraźne, żeby to ustalić. Nie mogę też patrzeć na inne okręty tego typu. Niektóre krążowniki typu Leander miały deskowaną nadbudówkę rufową, inne nie. Z tego co zauważyłem większość modeli Sydneya posiada tam deskowanie i ja też się ku temu skłaniam. Skoro i tak przerabiam cały pokład to dorobienie takiego elementu nie jest dużym problemem. Może ktoś z Was ma jakieś informacje na ten temat i chciałby się nimi podzielić?



Skleiłem szkielet, przygotowałem podstawkę i sposób montażu do niej. Już w tym miejscu mogę powiedzieć, że z budową będzie "ciekawie". Szkielet jest rozwiązany inaczej niż zazwyczaj. Z jednej strony ma kilka dodatkowych wzmocnień co przyda się do klejenia poszycia, z drugiej podłużnica na większości okrętu jest tylko w części podwodnej a w części nadwodnej są 2 pseudopodłużnice pod kątem. Może mogłoby to zadziałać gdyby było dobrze zaprojektowane, ale nie jest:
- Części wzdłużne mają na końcach zaznaczone przerywaną linią fragmenty. Nigdzie w instrukcji nie jest napisane co oznaczają. Po przymiarkach okazało się, że na każdym łączeniu na którym stykają się 2 takie zaznaczone linią przerywaną fragmenty należy jeden z nich odciąć od części.
- Niektóre elementy mają źle wydrukowane oznaczenia wpustów i łatwo można je wyciąć z niewłaściwej strony (w laserach jest na szczęście dobrze).
- Granica pomiędzy pokładem dziobowym a głównym jest przesunięta o jakieś 5mm w kierunku rufy. Będę musiał odciąć wystające elementy i przykleić je we właściwym miejscu tak, żeby pokłady się zgrały (prawdopodobnie skopiuję całą wręgę, przynajmniej jej część nadwodną).
- Ostatnia wręga na rufie ma pionowe wcięcie nie z tej strony co trzeba i jest o 2mm za wysoka. Jestem na 99% pewien, że to błąd ale... na rysunku w instrukcji też widać, że jest wyższa, co pokazuję na zdjęciu poniżej. Upewnię się jeszcze zanim ją odetnę czy jednak ta różnica nie ma jakiegoś tajemniczego sensu.
- Na zdjęciu widać przerwę w tych dwóch skośnych podłużnicach w części nawodnej. Łączenie ich ze znajdującą się tam wręgą jest kompletnie źle zaprojektowane. Jeśli chciałbym zrobić to tak jak jest w wycinance musiałbym sięgnąć w czwarty wymiar przestrzenny i przeniknąć części przez siebie. Niestety w tym miejscu wypadło mi też mocowanie podstawki, więc wkleiłem kilka dodatkowych warstw kartonu żeby je wzmocnić.
3 razy składałem szkielet na sucho zanim to wszystko ogarnąłem. Nie jest to wina laserów, sprawdzam ich wymiary przed klejeniem i wszystkie te problemy występują w samej wycinance. Jakimś cudem chyba udało mi się zachować prawidłową geometrię kadłuba. Teraz go przeszlifuję, ale zanim cokolwiek będę kleił wytnę wszystkie elementy poszycia i sprawdzę je na sucho. Samo poszycie kadłuba jest zaprojektowane na styk - najpierw burty potem dno - co biorąc pod uwagę dotychczasowe problemy nie wzbudza optymizmu.



Jak widać lekko nie będzie ale jak to w jednej starej kreskówce mówił Szalony Jack Pirat "My lubimy się męczyć". Od Radziasa dostanę drugą wycinankę i Japończyk w razie czego też zaoferował mi swoją. Podejrzewam, że jedna dodatkowa będzie potrzebna. Miejmy nadzieję, że nie więcej.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-09-21 20:35  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
PABLOS 

Na Forum:
Galerie - 27
 

Mam ten model , więc bardzo uważnie będę śledził Twoją relację . Jeżeli dobrze pamiętam , to brakowało mi oznaczeń miejsca
w których powinny być słupki relingów.
Pozdrawiam

--
PABLOS

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-09-21 00:14  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Mucha 



Na Forum:
Relacje w toku - 3
Relacje z galerią - 2


W Rupieciarni:
Do poprawienia - 2
 

Obserwuję!

--
Co zostało zobaczone, tego się nie odzobaczy

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-09-21 01:13  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Maverick 

Na Forum:
Relacje w toku - 8
Galerie - 5
 

Może się przyda. :) Powodzenia w budowie!
https://www.navy.gov.au/hmas-sydney-ii-part-5

Post zmieniony (23-09-21 01:14)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-09-21 07:50  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
SeWo77   

Mało tych wręg. Powodzenia

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-09-21 11:43  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Waldek K 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Relacje z galerią - 2
Galerie - 4
 

Piękny okręt z tragiczną historią. A model, że tak zażartuję - "z potencjałem" ;-)
Domyślam się, że te ukośnie ułożone wzmocnienia pokładu miały zwiększyć sztywność całego szkieletu, ale to nie zadziała bez przyklejenia pokładu. Dopiero wówczas powstanie zamknięty profil o trójkątnym przekroju. Za to te cienkie paski w części dennej są na tyle słabe, że chyba same wymagają wzmocnienia. Zamierzasz tam jeszcze coś wklejać od siebie?

--
Najlepsza skala to...? 1:100!!!
W budowie: PT-109 i PT-171 , USS Emmons
Free papermodel LCP(S)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-09-21 14:02  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
jhradca 



Na Forum:
Relacje w toku - 5
 

Cieszę się, że podjąłeś ten temat i z ciekawością będę podglądał. Z tym, że z Sydney-em i jego tragiczną historią nierozerwalnie łączy się HK Kormoran. Taka para jak Gloworm i Hipper.
Zrobienie hilfkreuzera i postawienie obok Sydney-a dla mnie wydaje się potrzebne aby uwypuklić nietypowość walki jej przebiegu i zakończenia. A tego modelu w kartonie nie ma a co gorsza nie znalazłem w necie żadnych sensownych planów.

--
Wicher 1:100 cz.3 , Wicher 1:100 cz.2 , Wicher 1:100 cz.1

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-09-21 17:34  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Winek 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 15


 - 10

Bardzo ciekawy temat sobie Mateusz wybrałeś.
Znając Twoje podejście o efekt końcowy jestem spokojny.
Powodzenia Kolego, trzymam kciuki!

--
Pozdrowienia dla wszystkich

Winek (WiesławK)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
24-09-21 16:37  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

Dzięki za zainteresowanie :)

Pablos:
Oznaczenia pod słupki fajnie mieć, ale wymierzenie samemu mniej-więcej odstępów nie jest dużym problemem.

Maverick:
Dzięki, znam już tą stronę :)
Znalazłem też rendery modelu 3D które ktoś wykonał, ale widać że w niektórych miejscach pofantazjował. Niemniej jednak mogą się przydać do rozwiania jakichś wątpliwości: https://3dhistory.de/wordpress/3d-models/hmas-sydney/

SeWo77, Waldek K:
Planuje trochę wzmocnić kadłub. W części podwodnej pewnie powklejam trochę dodatkowych pasków tektury pomiędzy wręgi, nad wodą chyba tylko nieco wręgi pogrubię. Wszystkie elementy poszycia będę też kleił na paski lub podklejki z tektury 0,2mm. Powinno wystarczyć.

jhradca:
Tak, to byłaby ciekawa prezentacja. Sam też widziałem tylko bardzo ogólne rysunki Kormorana, ale kto wie czy ktoś kiedyś nie wygrzebie czegoś lepszego z jakiegoś archiwum.

Wyciąłem i przymierzyłem na sucho elementy poszycia. Wygląda to nie najgorzej. Tak z 1-2mm trzeba będzie zeszlifować na długości kadłuba a plamy kamuflażu nie do końca się zgrywają na dziobie ale poza tym wygląda OK. Wbrew numeracji części wygląda na to, że poszycie dna jest z burtami na zakładkę, co nieco upraszcza sprawę. Instrukcja o tym nie wspomina choć też sugeruje kolejność klejenia najpierw dno potem burty.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
24-09-21 21:48  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Sven 

Na Forum:
Relacje w toku - 9
Relacje z galerią - 1
Galerie - 6


 - 3

Jest jeszcze stoczniówka Sydneya i jego bliźniaków, nieco chaotyczny materiał, ale detale kadłuba, blachy, otwory, komin rozrysowany ze środkiem tak, że przypomina japońskie, rozmieszczenie urządzeń na mostkach, itd. Na przekrojach wręgowych widać waterwajs, ale tam akurat zaznaczono rodzaje i wymiary płyt pancernych pokładów bez deskowania.

--
Sven

HMS Ark Royal

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
06-12-21 21:19  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

1.11.1935 HMAS Sydney dotarł do Gibraltaru. W ciągu następnych tygodni brał udział w różnego rodzaju ćwiczeniach, w tym w pozorowanym ataku na Gibraltar, w którym to jego załodze udało się niepostrzeżenie wylądować i podłożyć "ładunki wybuchowe" pod składy paliwa. W połowie listopada na okręcie wybuchła epidemia różyczki. Mimo to kontynuowano ćwiczenia. Dopiero w grudniu, kiedy epidemia nie chciała ustąpić Sydney odbył rejs, można powiedzieć wypoczynkowy, w którym to odwiedził kilka portów Hiszpanii, Portugalii i Afryki północnej. Do Gibraltaru powrócił 3.01.1936 gdzie został uznany za wolnego od choroby. 25.02 otrzymał rozkaz przejścia do Aleksandrii. Po drodze zahaczył o Maltę, gdzie w suchym doku przeprowadzono czyszczenie dna oraz rożne drobne naprawy. Do Aleksandrii dotarł 11.03, gdzie kontynuował ćwiczenia i spotkał się z ciężkim krążownikiem HMAS Australia. Razem z tym okrętem pod koniec kwietnia odwiedził półwysep Gallipoli gdzie większość załogi miała okazję zejść na ląd i oddać cześć poległym w I Wojnie Światowej żołnierzom ANZAC. W drugiej połowie maja pojawiła się na okręcie następna epidemia, tym razem świnki. Okręt przebył ją na Cyprze, gdzie duża część załogi schodziła na ląd aby nie przebywała w zamkniętych przestrzeniach okrętu. Trwało to do 16.06. Następnie udał się na Maltę, gdzie przeprowadzono kolejne czyszczenie i malowanie kadłuba. Do Aleksandrii powrócił 27.06.

Wojna Włoch z Abisynią skończyła się w maju. 14.07 Sydney razem z Australią rozpoczęły podróż do swojej ojczyzny. Przez Port Said, Kanał Sueski i Aden dotarły do Fremantle (miasto będące przedmieściem Perth) w Austalii 2.08. Następnie oba krążowniki udały się na Wyspę Kangura, Melbourne i osiągnęły Port Jackson w Sydney 11 sierpnia. Kolejne miesiące HMAS Sydney spędzał na ćwiczeniach, odwiedzaniu portów Australii i Nowej Zelandii, uczestnictwie w uroczystościach, promowaniu wstępowania do marynarki wojennej itp. 16.04.1937 w Auckland zderzył się z nim tankowiec Nucula w wyniku czego Sydney stracił 2 łopaty śruby oraz miał pogięty wał. W celu dokonania napraw wrócił do Sydney. Na początku września 1937 uczestniczył w poszukiwaniu starego wraku wśród wysp Montalivet, gdzie 20 lat wcześniej HMAS Encounter miał trafić na fragmenty skrzyni i dwie brązowe karonady. Niestety nic nie znaleziono. 9.10.1937 dowódca okrętu, kapitan FitzGerald, opuścił okręt a następnego dnia jego stanowisko zajął kapitan John Waller.

Zacząłem od wklejenia wzmocnień w podwodną część kadłuba i przyklejenia pokładu. Odciąłem z niego z zapasem fragmenty przy burtach które miały teksturę drewna. Zająłem się poszyciem dna. Jak zazwyczaj kleiłem je na podwójną podklejkę. Od dziobu do około 2/3 długości okrętu części były raczej dobrze spasowane i wymagały jedynie drobnego szlifu tu i tam. Za to rufa... chyba każda oklejka w tej części miała nieprawidłowy kształt. Na szczęście były to głównie naddatki które można było ostrożnie i powoli odcinać bazując na kształcie odrysowanym na cienkim papierze. Było z tym sporo zabawy ale poszło nieźle, tylko końcówkę stępki oraz miejsce przyczepu steru musiałem uzupełnić z zapasu, ponieważ wycinanka ich nie przewidywała.

Przeszedłem do burt. W miarę ich klejenia uzupełniałem krawędzie pokładu z zapasu koloru. Na rufie było ciężko, kształt oklejek się nie zgadzał. Musiałem sporo szlifować wręgi, wycinać kliny w oklejkach w miejscach wręg, przyklejać i odklejać. Wymęczone to ale też nie wygląda aż tak tragicznie choć parę wręg widać. Na dziobie było lepiej ale potrzebne było sporo dodatkowego szlifowania. Męczyłem się też sporo z załamaniem kształtu które znajduje się na dziobie (z tego co kojarzę miało na celu zwiększenie objętości dziobu). Kąt styku części i zachowanie kształtu także spowodowało dużo wymęczenia materiału. Zużyłem tutaj też trochę drugiej wycinanki. Na następnym okręcie z tak rzadko rozmieszczonymi wręgami będę już chyba robił pełne podposzycie lub bardzo dużo dodatkowych wzmocnień.

Na koniec przykleiłem pas pancerny który o dziwo pasował bardzo dobrze. Podkleiłem go 1 warstwą tektury 0,2mm. Według instrukcji na jednej burcie powinienem przykleić go bez podklejania a na drugiej podkleić tekturą 1mm :D Niestety po drodze uszkodziłem w 1 miejscu poszycie dna i musiałem zamaskować to rozwarstwionym kartonem z zapasu koloru. O różnicach w odcieniach i nieco łamliwym druku nawet nie piszę. Nowy pokład mam już zaprojektowany. Pozostaje go wydrukować, zakaponować i przykleić, ale do tego jeszcze trochę.



Teraz czas na resztę części podwodnej - śruby, ster, stępki.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
07-12-21 17:02  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Paweł63   

Witam.
Byłbym chętny na taki pokładzik , jeśli to nie problem.
Pokryję koszty druku i przesyłki.
Kontakt butterfly-on-sky@wp.pl
Pozdrawiam Paweł

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
07-12-21 20:25  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
kubeksus 

Na Forum:
Relacje w toku - 3
Relacje z galerią - 6
Galerie - 1
 

Szkoda że na kadłubie widać krowie żebra. Ale jak ci to nie przeszkadza to nic mi do tego. powodzenia w budowie.

--
Pozdrawiam,

Kuba
---------------------------------------------
Flota japońska:
Na morzu
MATSU | NAGATSUKI | KIJI | ISUZU | SBT | OTSU GATA | KAMIKAWA MARU

W stoczni
NOTORO | ZUIHO

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
07-12-21 20:51  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

Paweł63:
Wyslalem maila.

kubeksus:
Przeszkadza mi to, ale nie na tyle żeby robić to od nowa. Hobby ma mi jednak sprawiać przyjemność a zbyt duża liczba poprawek ją dla mnie niszczy. Dostałem za to sugestię jak można by spróbować nieco je zniwelować. Zobaczymy czy coś z tego wyjdzie.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
08-12-21 12:49  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Karas 

Na Forum:
Relacje w toku - 2
Galerie - 1
 

Podposzycie ułatwia życie, hehehe ale każdemu jak woli, grunt aby był fun, jak zresztą sam napisałeś. pozdr: ]

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
12-12-21 12:58  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

Namawiali i częściowo namówili. Trochę pomyśleliśmy nad tym kadłubem z chłopakami z Trójmiasta i dostałem parę sugestii jak można spróbować go poprawić nie klejąc od nowa. Trochę na tym posiedziałem, coś wygładziłem, trochę ukształtowałem przez otwory w pokładzie (jak słusznie Seba zauważył skoro i tak pokład przykleję swój) jedną oklejkę rufy wymieniłem (ale mimo szlifowania wręg, wycinania klina w nowej oklejce i delikatnym klejeniu wciąż widać jedną z wręg!). Jest trochę lepiej i raczej na tym zostanie.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
13-12-21 09:29  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Winek 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 7
Galerie - 15


 - 10

Nie wiem jak to jest ale na żywo nie widziałem "krowich żeber" a na zdjęciach są lekko widoczne.
Może to kwestia odpowiedniego oświetlenia podczas robienia zdjęć?
Mateusz, jest dobrze!

--
Pozdrowienia dla wszystkich

Winek (WiesławK)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
21-01-22 15:34  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

Inwazja Japonii na Chiny w lipcu 1937 spowodowała wzrost napięć w regionie. Australia zaczęła modernizować niektóre okręty i przeprowadzać więcej ćwiczeń. Sydney przystąpił do nich na początku lutego 1938 razem z innymi krążownikami i niszczycielami na wodach południowo-wschodniej Australii i Tasmanii. Trenowano strzelanie, operacje nocne, działania przeciw rajderom, współpracę z lotnictwem i ochronę żeglugi handlowej. Jednym z głównych wniosków było to, że Australia potrzebuje więcej krążowników. Ćwiczenia trwały z przerwami do maja, kiedy to okręt został odpicowany żeby wziąć udział w kilku uroczystościach odbywających się krótko po sobie (rocznica koronacji Jerzego VI, Dzień Imperium, urodziny królowej Marii). Do ćwiczeń i rejsów po wodach Australii okręt powrócił w drugiej połowie lipca.
Pod koniec września okręt postawiono w stan zwiększonej gotowości z powodu kryzysu Czechosłowackiego. Pobrano paliwo, zapasy, amunicję i uzupełniono załogę. Ten stan podwyższonej gotowości potrwał nieco ponad 2 tygodnie. Następnie okręt przeszedł niewielki remont który zakończył się na przełomie stycznia i lutego 1939 po czym wrócił do ćwiczeń, rejsów po wodach Australii i zgrywania załogi. Maj ponownie upłynął pod znakiem uroczystości, następnie okręt zadokowano w celu przeprowadzenia konserwacji.
17.07 Sydney wypłynął w kolejny rejs połączony z ćwiczeniami. W jego trakcie zdarzył się ciekawy przypadek sabotażu, jeden z reflektorów sygnałowych został wyrzucony za burtę a kable zasilające inny reflektor zostały przecięte. Z tego co wiem sprawcy nie wykryto. W trakcie tego rejsu Sydney miał dopłynąć do Singapuru i dostarczyć tam amunicję. Załadowano ją 3.08 a 8.08 Sydney wypłynął z Port Jackson. 21.08 Sydney dotarł do Darwin na północy Australii.
23.08 wcześnie w nocy Sydney otrzymał nowe rozkazy - w związku z zapowiedzią podpisania paktu Ribentropp-Mołotow miał się udać do Fremantle. Dotarł tam rankiem 27.08. Wyładowano amunicję przeznaczoną dla Singapuru i zaczęto przygotowywać okręt do wojny. Pobrano paliwo, amunicje i zapasy. Ćwiczebne głowice torped zastąpiono bojowymi. Pomalowano okręt na neutralny kolor i zamalowano błyszczące się powierzchnie. Uzupełniono załogę do pełnego stanu wojennego i oczyszczono kotły.

Tym razem mały postęp relacji, część podwodna skończona. Ster trochę uplastyczniłem. W wycinance był płaski, wkleiłem w jego środek tekturę zeszlifowaną na końcach. Nie sprawił problemów, podobnie stępki boczne. Same śruby też dobrze się skleiło, jak zawsze pomalowałem je. Za to przyklejenie zespołów śrub do kadłuba... Miejsca które są oznaczone na oklejkach dna należy taktować jako luźne sugestie. Musiałem sporo przycinać, kombinować, przyklejać i odklejać aż w końcu udało mi się uzyskać coś, co wygląda znośnie. Koszmar.



Mogę wreszcie zająć się częścią nawodną modelu. Czas na relingi, polery, kotwice i sprzęt z nimi związany itp. Przykleję też swoje pokłady.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
21-01-22 15:56  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
PaperLab 

 

Moze sie przyda. Zdjecie Sydney z 1935 w ostatniej fazie wyposazania. Moim zdaniem tam widac deskowanie

Darek



--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-01-22 09:51  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Sven 

Na Forum:
Relacje w toku - 9
Relacje z galerią - 1
Galerie - 6


 - 3

Tylko, że ster w Sydneyu wyglądał zupelnie inaczej. Niemniej jednak chciałbym kiedyś skleić ten model.



--
Sven

HMS Ark Royal

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-01-22 12:13  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Cordel 

Na Forum:
Relacje w toku - 5
Relacje z galerią - 3
Galerie - 2
 

Szkoda trochę tych wręg odciśniętych na kadłubie, ale może jak zacznie pojawiać się drobnica na pokładzie, to przestanie się to tak rzucać w oczy.
Podglądam dalej :)

Sven, a nie wolałbyś poczekać na HMAS Perth od Adriana? Zapewne będzie bezstresowy dla sklejającego i bardzo ładnie odwzorowany...
Moim zdaniem ma również ciekawszy kamuflaż :)
No chyba, że koniecznie chcesz mieć Sydney :P

Pozdrawiam

--

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
22-01-22 12:57  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
Sven 

Na Forum:
Relacje w toku - 9
Relacje z galerią - 1
Galerie - 6


 - 3

Zanim dojdę do niego to mam trochę do skończenia. Zobaczymy.

--
Sven

HMS Ark Royal

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
23-01-22 17:01  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

PaperLab:
Dzięki za zdjęcie, mam je w którejś książce, ale w niższej rozdzielczości. Przyda się

Sven:
Działałem z tym co miałem w instrukcji i w Profilach Morskich. Mimo to kształt jest trochę podobny. Mam jedno zdjęcie części podwodnej Sydneya z czasów budowy i na oko ster wygląda podobnie jak w wycinance.

Cordel:
Sam mam nadzieję na Pertha, ale Sydney ma jednak swoją historię. No i wydawnictwo Neptunia wydaje modele powoli. Ja wciąż czekam na Orkana od nich :)

Odpowiedz na tę wiadomość 
 
11-02-22 21:30  Odp: [R] HMAS Sydney 1:200 (Bumażnoje Modelowanie 117)
pikowski 



Na Forum:
Relacje w toku - 1
Relacje z galerią - 12
Galerie - 1
 

Dla HMAS Sydney II Wojna Światowa zaczęła się 3.09.1939 o 18:15 czasu lokalnego, kiedy wiadomość o wypowiedzeniu wojny przez Imperium Brytyjskie osiągnęła Fremantle.
Wieczorem 6.09 otrzymano informację, że w okolicach Australii może przebywać Scharnhorst. W związku z tym Sydney wysłał swojego Seagulla na patrol w jego poszukiwaniu. Nic nie znaleziono. Po kilku nerwowych dniach okazało się... że Scharnhorst to niemiecki statek handlowy o tej samej nazwie co krążownik liniowy.
16.11, po 2 latach na stanowisku kapitan Waller został odwołany a jego stanowisko przejął kapitan John Collins, który był wcześniej jednym z oficerów Sydney'a. 21.11 okręt wypłynął w poszukiwaniu statku, którego przybycie się opóźniało. Nie odnalazł go ale okazało się, że był on tylko opóźniony i dotarł samodzielnie do Australii.
W połowie listopada Graf Spee zatopił tankowiec brytyjski u wschodnich wybrzeży Afryki. Brytyjczycy założyli, że dokonał tego Admiral Scheer gdyż sądzili że Graf Spee nie opuścił Atlantyku. W związku z tym od końca listopada Sydney patrolował wody zachodniej Austalii w celu przechwycenia tego potencjalnego rajdera. Razem z nim akwen patrolowały Canberra i Australia co tworzyło zespół silniejszy niż ten, który pod La Platą stanął naprzeciwko Grafa Spee. Poszukiwano nie tylko samego Scheera ale też zaopatrujących go statków. Patrol zakończył się na początku grudnia.
13.12 Sydney wypłynął w drogę do portu Sydney, który osiągnął 18.12 w celu przeprowadzenia corocznego remontu. Mimo wstępnych planów nie zainstalowano na nim podwójnych dział 102mm zamiast pojedynczych. Okręt wrócił do służby 8.01.1940. 10.01 spotkał się z konwojem przewożącym pierwszych żołnierzy Australijskich na bliski wschód (w jego skład wchodził polski Sobieski), ale nie wszedł w jego skład. 1.02 Sydney wypłynął na swoją standardową służbę do Fremantle które osiągnął 8.02. Luty i marzec upłynęły na patrolach wód południowo-zachodniej Australii i ćwiczeniach. W kwietniu brał udział w eskorcie transportu wojska, zarówno pojedynczych statków jak i konwoju do Wysp Kokosowych.
Sydney udał się w drogę z powrotem do Fremantle ale 1.05 został przekierowany do Kolombo na Sri Lance które osiągnął 8.05. Następnie został wysłany do eskorty kolejnego konwoju z wojskiem, z którym miał się spotkać w okolicy Wysp Kokosowych. Po prawie 4 dniach żeglugi, kilka godzin przed spotkaniem z konwojem otrzymał rozkaz powrotu do Colombo, gdzie dotarł 18.05. Całe to zamieszanie było oczywiście związane z inwazją Niemiec na Francję i Benelux. Sydney został wysłany do Adenu z transportem zapasów dla krążownika Hobart. Po drodze skontrolował kilka statków pasażerskich, ale nie odnalazł wśród nich nic podejrzanego. Do Adenu dotarł 22.05 i przeszedł pod dowództwo kapitana HMS Gloucester. Razem z nim i lotniskowcem HMS Eagle udał się na Morze Śródziemne.
Aleksandrię osiągnął 26.05 i dołączył do Floty Śródziemnomorskiej pod dowództwem admirała Sir Andrew Cunninghama.

Wykonałem reling i pierwsze elementy na pokładzie.
Słupki relingu spróbowałem zrobić z innego drutu, który był cieńszy i mniej plastyczny. Wyszło tak sobie. Słupki są delikatniejsze (0,22mm zamiast 0,3mm) ale przez brak plastyczności nie mogłem łatwo ich korygować do pionu, a mniejsza średnica drutu utrudniała wklejanie ich w pokład - klej lubił nie łapać. Warto było spróbować, ale na następnych modelach wrócę do mojej standardowej metody.
Półkluzy - w zestawie laserowym z GPMu brakowało 2 sztuk. W instrukcji od modelu pokazane jest położenie tylko jednej pary (na samym dziobie), a wszystkich jest 12. Na szczęście plany w profilach morskich pokazują gdzie powinny być.
Polery - brak prawie połowy części. Każda podstawa ma części pozwalające na zrobienie tylko 1 grzybka zamiast 2. Musiałem sam dorobić resztę z zapasu koloru.
Kotwice - problemów brak, aż dziwne.
Kabestany i windy kotwiczne - kleiłem zgodnie z instrukcją i mam wrażenie, że wyszły trochę za wysokie. Może powinienem naklejać części na cieńszy karton niż w instrukcji.
Przykleiłem też swój pokład i uplastyczniłem otwory w pokładzie przez które przebiegają łańcuchy. W wycinance były płaskie. Samych łańcuchów jeszcze nie ma, ale niedługo powinny być.



Będę startował z nadbudówkami. Jeszcze nie wiem od której zacznę.

Odpowiedz na tę wiadomość 
 Tematy/Start  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek